Królik Kazik i nowa szafka
O tej opowieści
Królik Kazik z radością wraca do przedszkola, ale niespodziewana zmiana przy ulubionej szafce budzi w nim wielką złość. Czy bliskość taty, spokojny oddech i mały kasztan pomogą mu odzyskać spokój i naprawić przykrość wyrządzoną Tusi?
- Każdy może się zezłościć, ale nie wolno krzywdzić innych ani rzucać ich rzeczami.
- Spokojne oddychanie i pomoc bliskiej osoby pomagają poradzić sobie z silnymi uczuciami.
- Warto przeprosić, naprawić swój błąd i dać drugiej osobie czas.
Królik Kazik lubił robić 🎵 różne rzeczy sam. Potrafił spakować swój żółty plecak, dobrać skarpetki do pary i zapiąć zamek w kurtce 🎵. Czasem zamek trochę się zacinał, ale Kazik wiedział już, że wtedy trzeba spróbować jeszcze raz, od samego dołu.
Tego ranka szykował się wyjątkowo chętnie. Po długich wakacjach 🎵 wracał do przedszkola! Do małej kieszeni plecaka schował błyszczący samochodzik od dziadków. Nie mógł się doczekać, aż pokaże go swojemu przyjacielowi, pieskowi Pikusiowi.
Po drodze trzymał tatę za rękę i podskakiwał nad pęknięciami w chodniku 🎵. Znał tę drogę. Wiedział, za którym zakrętem zobaczy przedszkolny płot i gdzie rośnie drzewo z gałęzią podobną do wielkiej łapy.
W przedszkolu też wszystko miało swoje miejsce. Klocki mieszkały w dużym pudle pod oknem, książki na niskiej półce, a jego kurtka i plecak — w szafce z czerwoną rakietą.
Kazik bardzo lubił tę rakietę.
W korytarzu pachniało mydłem i świeżo umytą podłogą. Ze wszystkich stron dobiegały powitania, śmiech i tupot kapci. Po wakacyjnej ciszy ten gwar wydawał się Kazikowi trochę za głośny. Przysunął się bliżej taty, lecz zaraz dostrzegł drzwi szatni i ruszył do swojej szafki.
Zatrzymał się tuż przed nią 🎵.
Pod rakietą wisiał różowy sweterek. Na dole stały żółte kaloszki, a na haczyku kołysał się worek w groszki. Obok świnka morska Tusia właśnie zdejmowała buciki 🎵.
Kazik spojrzał na rakietę, potem na kaloszki i znowu na rakietę.
Przecież to było jego miejsce.
Po wakacjach szafki przydzielono na nowo 🎵. Kazik jeszcze o tym nie wiedział. Nikt nie zdążył pokazać mu, gdzie teraz będzie zostawiał swoje rzeczy.
Poczuł, jak robi mu się gorąco. Serce zaczęło uderzać szybko 🎵, a łapki same zacisnęły się w piąstki. Wszystkie przygotowane na ten poranek plany nagle zniknęły mu z głowy. Widział tylko różowy sweterek 🎵 tam, gdzie powinna wisieć jego kurtka.
TUP! TUP! TUP! — uderzył mocno tylną łapą 🎵 w podłogę.
— To moja rakieta! — krzyknął.
Zanim tata zdążył podejść, Kazik zerwał z haczyka worek Tusi i rzucił go na podłogę 🎵. Wypadły z niego kapcie oraz pudełko kredek, które Tusia przyniosła do sali. Wieczko odskoczyło 🎵, a kredki potoczyły się pod ławkę 🎵.
Tusia skuliła się i rozpłakała 🎵.
Kilka osób odwróciło głowy. Pikuś, który właśnie wszedł do szatni, stanął w drzwiach z jednym kapciem w łapce.
Kazik popatrzył na rozsypane rzeczy 🎵. Jeszcze przed chwilą chciał tylko odzyskać swoją szafkę. Teraz Tusia płakała, wszyscy patrzyli, a on nie wiedział, co zrobić.

