Nikt na całym świecie 🎵 nie zna tylu wspaniałych baśni co Ole Zmruż-oczko. Nikt też nie potrafi opowiadać ich tak pięknie jak on!

Późnym wieczorem 🎵, gdy dzieci siedzą jeszcze przy stole albo na swoich małych krzesełkach, nadchodzi Ole Zmruż-oczko. Wchodzi po schodach zupełnie bezszelestnie 🎵, bo ma na nogach tylko skarpetki. Cichutko otwiera drzwi 🎵 i – psik, psik! – pryska dzieciom w oczy 🎵 odrobiną zaczarowanego, słodkiego mleka. To zaledwie kropelka, ale wystarczy, by powieki od razu zaczęły się kleić i żeby nikt nie mógł go zobaczyć. Następnie Ole staje za plecami dzieci i chucha im lekko w kark 🎵. Wtedy ich główki stają się ciężkie. Och, jak bardzo chce się im spać!

Gdy dzieci leżą już w swoich łóżeczkach, Ole siada na brzegu łóżka. Ubrany jest niezwykle: ma na sobie jedwabny kaftan, który mieni się w świetle 🎵 i zmienia kolory. Raz jest zielony, raz czerwony, a raz niebieski.

Pod pachami trzyma dwa parasole. Jeden z nich od spodu pokrywają przepiękne obrazki. Kiedy Ole go rozkłada, dzieciom śnią się dalekie podróże, niezwykłe stworzenia i zaczarowane krainy. Drugi parasol jest zupełnie gładki, bez żadnych rysunków. Pod nim również odpoczywa się spokojnie, choć rano nie zawsze pamięta się swoje sny.

Posłuchajcie teraz, jak Ole Zmruż-oczko przychodził przez cały tydzień do małego chłopca imieniem Hjalmar i jakie przygody przeżywali każdego wieczoru.

Poniedziałek 🎵

Gdy tylko Hjalmar znalazł się w łóżku, Ole Zmruż-oczko dotknął swoją magiczną różdżką 🎵 kwiatów w doniczkach. Natychmiast zamieniły się w wielkie drzewa 🎵. Ich gałęzie pięły się po ścianach aż do sufitu, a cały pokój przemienił się w pachnący, zielony las.

Na gałęziach rozkwitły kwiaty większe od róż. Pomiędzy liśćmi błyszczały złociste owoce, a tu i ówdzie rosły nawet słodkie bułeczki pełne rodzynek!

Nagle z szuflady biurka dobiegło ciche pojękiwanie.

– Cóż to takiego? – zdziwił się Ole.

Otworzył szufladę i zajrzał do zeszytu Hjalmara. Panował tam okropny bałagan. Litery napisane przez chłopca stały tak krzywo, jakby miały się zaraz przewrócić.

Ole postanowił zrobić z nimi porządek. Ustawił je niczym żołnierzy na paradzie.

– Raz, dwa! Raz, dwa! Plecy prosto! – wołał.

Litery ćwiczyły pilnie, aż w końcu każda stała równiutko na swojej linii.

Niestety, gdy rano Hjalmar otworzył zeszyt, znów były tak samo koślawe jak poprzedniego dnia. Wyglądało na to, że chłopiec będzie musiał poćwiczyć pisanie także na jawie!

Wtorek 🎵

Tego wieczoru Ole Zmruż-oczko podszedł do dużego obrazu wiszącego na ścianie i dotknął go różdżką. Natychmiast z obrazu dobiegł śpiew ptaków 🎵. Gałęzie drzew zaczęły szumieć 🎵, chmury popłynęły po niebie, a zza nich wyjrzało słońce.

Ole podniósł Hjalmara i przeniósł go prosto do świata namalowanego na obrazie!

Chłopiec stanął w miękkiej, wysokiej trawie. Tuż obok płynęła rzeka, a przy jej brzegu kołysała się łódeczka pomalowana w czerwono-białe pasy. Hjalmar wsiadł do środka, a sześć białych łabędzi pociągnęło łódkę po błękitnej wodzie 🎵.

Płynęli wśród zielonych lasów i mijali zamki o lśniących wieżach. Z balkonów machały do Hjalmara księżniczki, a na brzegu ołowiane żołnierzyki stały na baczność i salutowały.

Za łódką podążały srebrzyste ryby. Nad nią fruwały ptaki 🎵, a motyle przysiadały na jej burtach. Każde stworzenie miało do opowiedzenia jakąś historię.

Hjalmar słuchał ich z zachwytem, a łódka niosła go coraz dalej przez słoneczną krainę.

Środa 🎵

Jakże mocno padało tej nocy 🎵! Deszcz bębnił o szyby tak głośno, że Hjalmar słyszał go przez sen.

Kiedy Ole Zmruż-oczko otworzył okno, woda sięgała aż do parapetu. Zamiast ulicy przed domem rozciągało się ogromne jezioro, a tuż przy oknie kołysał się wielki okręt 🎵.

– Popłyniesz ze mną? – zapytał Ole. – Do rana zdążymy wrócić.

Chwilę później Hjalmar stał już na pokładzie. Chmury rozstąpiły się, wiatr wypełnił żagle i okręt ruszył w drogę.