Złotowłosa i Trzy Niedźwiadki
O tej opowieści
Poznajcie wesołą rodzinkę trzech sympatycznych niedźwiadków i pewną ciekawską dziewczynkę o imieniu Złotowłosa, która przypadkiem trafia do ich przytulnego, leśnego domku. Kiedy dziewczynka zjada niedźwiedzią owsiankę i przez przypadek psuje mały fotelik, zapowiada się spore zamieszanie, ale ta historia pełna jest ciepłych oraz zabawnych niespodzianek. Odkryjcie opowieść o tym, że z każdej wpadki można wyjść obronną ręką, zyskując przy tym wspaniałych przyjaciół.
Czego uczy ta opowieść:
- Warto przyznać się do błędu i potrafić szczerze przeprosić.
- Zawsze należy szanować rzeczy innych osób i pamiętać o dobrych manierach.
- Życzliwość, współpraca i umiejętność wybaczania potrafią zamienić kłopoty w piękną przyjaźń.
Dawno, dawno temu, w samym środku zielonego lasu, stał przytulny drewniany domek z dachem porośniętym mięciutkim mchem. Mieszkała w nim rodzina trzech niedźwiadków, która wiodła bardzo spokojne życie.
Był tam Tata Miś – ogromny i puchaty, który udawał bardzo groźnego, ale tak naprawdę bał się pająków 🎵 i wzruszał się na smutnych bajkach 🎵. Była Mama Miś – rozsądna i spokojna, która uwielbiała czytać książki o misiowej jodze. No i był Mały Miś – wesoły brzdąc, który miał tyle energii, że potrafił z samego rana biegać w kółko 🎵 za własnym ogonkiem.
Pewnego pięknego poranka Mama Miś ugotowała na śniadanie swoją słynną owsiankę z malinami. Nałożyła ją do trzech miseczek, ale owsianka była tak gorąca, że przypominała małe, bulgoczące wulkany 🎵.
– Musimy poczekać, aż przestygnie – westchnął Tata Miś, a w jego wielkim brzuchu 🎵 zaburczało tak głośno, że aż zatrzęsły się okna 🎵. – W tym czasie chodźmy na spacer. Może spotkamy wiewiórkę i zapytamy, co tam słychać w lesie na górze.
Kiedy niedźwiadki spacerowały, do domku podeszła mała dziewczynka o jasnych, mocno kręconych włosach. Nazywano ją Złotowłosą. Była to bardzo sympatyczna dziewczynka, ale miała jedną wadę: była strasznie ciekawska. Kiedy poczuła zapach malinowej owsianki, jej nos sam poprowadził 🎵 ją do drzwi.
Podeszła do stołu, na którym stygło śniadanie.
Spróbowała z największej miski Taty Misia.
– Oj, za gorąca 🎵! Chyba ktoś tu lubi potrawy gorące jak wrzątek! – oburzyła się Złotowłosa.
Spróbowała ze średniej miski Mamy Misia.
– Brrr, a ta z kolei zimna jak lody 🎵.
Spróbowała z najmniejszej miseczki Małego Misia.
– O, a ta jest w sam raz! I ma najwięcej malin! – uśmiechnęła się i zjadła wszystko do ostatniej kropelki, po czym cichutko, bardzo kulturalnie 🎵 beknęła. – Ups, przepraszam.

