Muzykanci z Bremy
O tej opowieści
Poznajcie wesołą gromadkę czterech zwierzątek, które wyruszają w wielką podróż, aby zostać sławnymi muzykantami. Po drodze osiołek, piesek, kotek i kogucik znajdują leśną chatkę opanowaną przez groźnych zbójców i postanawiają ich wspólnie przechytrzyć. Przekonajcie się, jak dzięki niesamowitemu sprytowi i odwadze nasi bohaterowie odnajdują nowy, szczęśliwy dom!
Czego uczy ta bajka:
- Razem z przyjaciółmi można pokonać każdy, nawet największy problem.
- Nigdy nie jest za późno, aby zacząć nową przygodę i spełniać marzenia.
- Spryt i dobry pomysł są często o wiele ważniejsze niż siła.
Dawno, dawno temu, w małej, zielonej wiosce żył sobie osiołek 🎵. Przez wiele długich lat pracował bardzo ciężko, cierpliwie nosząc ciężkie worki z ziarnem do młyna. Czas jednak mijał i osiołek zestarzał się – jego nogi nie były już tak silne jak dawniej, a grzbiet zmęczył się pracą. Gdy zauważył, że jego gospodarz nie patrzy już na niego z taką życzliwością jak kiedyś, osiołek pomyślał: „Oho, czas brać los w swoje ręce!”. Długo się nie zastanawiając, spakował się 🎵 i raźnym krokiem ruszył przed siebie 🎵, prosto w stronę wielkiego miasta Bremy. Pomyślał bowiem, że skoro ma tak donośny i piękny głos, z łatwością zostanie tam prawdziwym miejskim muzykantem!
Kiedy uszedł już spory kawałek drogi, zauważył leżącego przy ścieżce psa myśliwskiego. Piesek dyszał ciężko 🎵, jakby przebiegł cały świat.
— Czemu tak głośno sapiesz, mój piesku? — zapytał z zaciekawieniem osiołek.
— Ach, mój drogi — westchnął smutno pies. — Jestem już stary i nie mam siły biegać za zwierzyną na polowaniach. Mój pan uznał, że nie jestem mu już potrzebny, więc musiałem uciekać. Jak ja teraz zarobię na jedzenie?
Osiołek uśmiechnął się ciepło i rzekł:
— Wiesz co? Ja idę właśnie do Bremy, aby założyć zespół i zostać sławnym muzykantem! Chodź ze mną. Ja będę pięknie grał na lutni, a ty będziesz rytmicznie uderzał w bęben. Co ty na to?
Piesek zamerdał radośnie ogonem 🎵, podskoczył z uciechy i od tej pory wędrowali już razem. Kłap, kłap, kłap – tupały kopytka osiołka 🎵, człap, człap, człap – biegły łapki pieska!
Po pewnym czasie nasi wędrowcy ujrzeli siedzącego na płocie kota 🎵. Ach, jaką on miał nieszczęśliwą minę! Wąsy mu opadły, a w oczach kręciła się łza.
— Co ci się stało, stary wąsaczu? — zawołał osiołek.
— Och, biedny mój los 🎵! — zamiauczał kotek. — Moje zęby nie są już tak ostre, a łapki tak szybkie. Zamiast uganiać się za myszami, wolę wygrzewać się i mruczeć. Moja gospodyni chciała się mnie pozbyć, więc uciekłem, gdzie pieprz rośnie. Co ja teraz pocznę?
— Nie martw się! — zawołał radośnie osiołek. — Masz przecież wspaniały słuch i znasz się na nocnej, kociej muzyce jak nikt inny! Ruszaj z nami do Bremy, zostaniesz naszym śpiewakiem!
Kot mruknął zadowolony 🎵, otrzepał futerko i dołączył do wesołej kompanii.

