Kazik potrafił sam ułożyć wielki wóz strażacki z puzzli 🎵. Wiedział, gdzie pasuje drabina, gdzie czerwone drzwi i gdzie to ostatnie kółko, które zawsze chowało się pod dywanem.

Ale kiedy bardzo się cieszył, jego łapki czasem ruszały szybciej niż myśli. Podskakiwały, wymachiwały i chciały być wszędzie naraz. A długie uszy podążały za nimi jak dwie wesołe chorągiewki 🎵.

Tego popołudnia Kazik bawił się w chowanego w parku 🎵. Razem z nim między drzewami krążyli jeżyk Pikuś, kotka Kizia i świnka morska Tusia. Tata siedział na pobliskiej ławce. Czytał gazetę, co chwilę zerkając na dzieci.

Kazik właśnie znalazł znakomitą kryjówkę za pieńkiem. Przynajmniej tak mu się wydawało. Zapomniał tylko o uszach, które wystawały wysoko ponad pień i poruszały się przy każdym stłumionym chichocie 🎵.

Tusia dostrzegła go od razu 🎵.

Króliczek wyskoczył z kryjówki i już miał pobiec do następnej, kiedy pod zieloną ławką zauważył coś kudłatego 🎵.

Najpierw zobaczył czarny nos 🎵. Potem parę oczu. A na końcu całego małego pieska 🎵, przyciśniętego do drewnianej nogi ławki.

Piesek nie miał obroży. Rozglądał się niespokojnie, jakby szukał kogoś, kto powinien być tuż obok, ale nagle zniknął.

Kazik zatrzymał się z otwartą buzią.

Takiego kudłacza jeszcze nie widział! Nad oczami sterczała mu rozczochrana grzywka, a jedna łapka wyglądała, jakby piesek włożył białą skarpetkę.

Kazik miał ochotę piszczeć, skakać i natychmiast przytulić nowego znajomego. Już wyobrażał sobie wspólne zabawy i turlanie po trawie.

Wydał okrzyk zachwytu 🎵, podskoczył i wyciągnął łapki.

Piesek cofnął się pod ławkę.

Kazik przesunął się za nim. Przecież chciał się tylko przywitać! Dlaczego kudłacz uciekał?

Króliczek zmarszczył nos.

TUP!

Jego tylna łapka uderzyła o ziemię.

Piesek przemknął spod ławki w stronę krzaka dzikiej róży 🎵. Kazik ruszył za nim.

— Stop, Kazik. Nie gonimy pieska. Cofnijmy się.

Zawołał tata, który był już obok. Stanął na drodze synka i zatrzymał gonitwę, zanim króliczek dobiegł do krzaka.

Dopiero wtedy Kazik zauważył podwinięty ogonek. Piesek schował się między gałęziami i przywarł do ziemi.

Kizia także dostrzegła, jak bardzo się boi. Dała znak pozostałym, żeby nie podchodzili. Pikuś odsunął się z Tusią na trawnik, pozostawiając wokół krzaka dużo wolnego miejsca.

Kazikowi opadły uszy.