Królik Kazik i zagubiony piesek
O tej opowieści
Króliczek Kazik uwielbia biegać i skakać z radości, ale pewnego dnia spotyka w parku przestraszonego pieska, który wcale nie ma ochoty na głośne powitania. Z pomocą taty Kazik uczy się zabawy w Ciche Drzewo, aby pomóc zgubionemu zwierzakowi poczuć się bezpiecznie i odnaleźć drogę do domu. Przekonaj się, że czasem najlepszym sposobem na zdobycie czyjegoś zaufania jest zrobienie kroku w tył.
Czego uczy ta historia:
- Dlaczego przestraszone zwierzęta potrzebują spokoju i własnej przestrzeni.
- Jak radzić sobie z wielkimi emocjami i wyciszyć się, gdy rozpiera nas energia.
- Że prawdziwa pomoc nie zawsze musi oznaczać przytulanie i głaskanie.
Kazik potrafił sam ułożyć wielki wóz strażacki z puzzli 🎵. Wiedział, gdzie pasuje drabina, gdzie czerwone drzwi i gdzie to ostatnie kółko, które zawsze chowało się pod dywanem.
Ale kiedy bardzo się cieszył, jego łapki czasem ruszały szybciej niż myśli. Podskakiwały, wymachiwały i chciały być wszędzie naraz. A długie uszy podążały za nimi jak dwie wesołe chorągiewki 🎵.
Tego popołudnia Kazik bawił się w chowanego w parku 🎵. Razem z nim między drzewami krążyli jeżyk Pikuś, kotka Kizia i świnka morska Tusia. Tata siedział na pobliskiej ławce. Czytał gazetę, co chwilę zerkając na dzieci.
Kazik właśnie znalazł znakomitą kryjówkę za pieńkiem. Przynajmniej tak mu się wydawało. Zapomniał tylko o uszach, które wystawały wysoko ponad pień i poruszały się przy każdym stłumionym chichocie 🎵.
Tusia dostrzegła go od razu 🎵.
Króliczek wyskoczył z kryjówki i już miał pobiec do następnej, kiedy pod zieloną ławką zauważył coś kudłatego 🎵.
Najpierw zobaczył czarny nos 🎵. Potem parę oczu. A na końcu całego małego pieska 🎵, przyciśniętego do drewnianej nogi ławki.
Piesek nie miał obroży. Rozglądał się niespokojnie, jakby szukał kogoś, kto powinien być tuż obok, ale nagle zniknął.
Kazik zatrzymał się z otwartą buzią.
Takiego kudłacza jeszcze nie widział! Nad oczami sterczała mu rozczochrana grzywka, a jedna łapka wyglądała, jakby piesek włożył białą skarpetkę.
Kazik miał ochotę piszczeć, skakać i natychmiast przytulić nowego znajomego. Już wyobrażał sobie wspólne zabawy i turlanie po trawie.
Wydał okrzyk zachwytu 🎵, podskoczył i wyciągnął łapki.
Piesek cofnął się pod ławkę.
Kazik przesunął się za nim. Przecież chciał się tylko przywitać! Dlaczego kudłacz uciekał?
Króliczek zmarszczył nos.
TUP!
Jego tylna łapka uderzyła o ziemię.
Piesek przemknął spod ławki w stronę krzaka dzikiej róży 🎵. Kazik ruszył za nim.
— Stop, Kazik. Nie gonimy pieska. Cofnijmy się.
Zawołał tata, który był już obok. Stanął na drodze synka i zatrzymał gonitwę, zanim króliczek dobiegł do krzaka.
Dopiero wtedy Kazik zauważył podwinięty ogonek. Piesek schował się między gałęziami i przywarł do ziemi.
Kizia także dostrzegła, jak bardzo się boi. Dała znak pozostałym, żeby nie podchodzili. Pikuś odsunął się z Tusią na trawnik, pozostawiając wokół krzaka dużo wolnego miejsca.
Kazikowi opadły uszy.

