Nastał radosny poranek Wielkanocy 🎵 w uroczo wyboistym miasteczku, w którym każda droga miała swój własny, unikalny rytm. Mieszkańcy przygotowywali się do wielkiego świątecznego festynu na rynku. Jedynie Rózia, mała, czerwona wyścigówka, wolała ten czas spędzać w swoim bezpiecznym Garażu. Polerowała z zaangażowaniem swój lśniący lakier 🎵, z niepokojem nasłuchując hałasów z ulicy. Nie miała ochoty tego dnia wyjeżdżać na zewnątrz. Jej wrażliwy silnik na każdej, nawet najmniejszej dziurze komicznie 🎵 kichał, a Rózia uważała to za swój największy i najbardziej wstydliwy defekt.

Ciszę poranka przerwał głośny zgrzyt hamulców 🎵. Przed jej Garaż zajechał zdyszany Pan 🎵 Wielkoślad, potężny, pomarańczowy Monstertruck. Z jego rury wydechowej unosił się dym paniki 🎵. Szybko ogłosił tragiczne wieści: furgonetka dostawcza, która wiozła główną atrakcję festynu, zepsuła się na samych obrzeżach osiedla. W jej chłodni czekała Gigantyczna Wielkanocna Opona – ogromna, puszysta babka w kształcie opony z grubym, czekoladowym bieżnikiem i górą cukru pudru. Jeśli to wspaniałe ciasto nie dotrze na rynek do południa, najważniejszy punkt świąt zostanie całkowicie zrujnowany.

Rózia natychmiast zaprzeczyła, nerwowo cofając się 🎵 w głąb Garażu. Wiedziała, że trasa z piekarni na główny plac to najbardziej dziurawa i wyboista droga w całej okolicy. Tłumaczyła, że ze swoim trzęsącym się i kichającym silnikiem rozrzuci kruche ciasto na wszystkie strony świata, zamieniając je w słodką papkę. Zaproponowała, by misji podjął się ktoś większy i silniejszy.