Królik Kazik potrafił dokładnie wyszczotkować każdy ząb 🎵 i umiał sam, zupełnie bez pomocy, wycisnąć idealną porcję 🎵 miętowej pasty. Ale zupełnie nie potrafił sobie poradzić, gdy musiał usiąść na wielkim fotelu w gabinecie dentysty 🎵.

W poczekalni u pana Bobra było niezwykle przyjemnie. Kazik siedział na miękkim, puszystym dywanie i budował z klocków ogromny zamek 🎵. Obok, w dużym akwarium, spokojnie pływały kolorowe rybki 🎵 z długimi ogonami. Króliczek czuł się tu bezpiecznie i radośnie, machając nogami w powietrzu.

Nagle wielkie białe drzwi otworzyły się szeroko 🎵. Przyszła kolej Kazika 🎵. Tata wziął go za łapkę i razem weszli do jasnego gabinetu. Na samym środku pokoju stał ogromny fotel obity zieloną skórą. Wyglądał zupełnie jak prawdziwy statek kosmiczny, pełen dziwnych przycisków, kabelków i rurek.

Kazik z wahaniem usiadł na fotelu. Nagle wielka maszyna drgnęła i zaczęła powoli opuszczać się do tyłu 🎵, zabierając królika w stronę podłogi. Pan Bóbr włączył nad jego głową ogromną okrągłą lampę. Silne, chłodne światło uderzyło prosto w oczy Kazika, zupełnie go oślepiając.

Serce Kazika zaczęło bić 🎵 bardzo, bardzo szybko. Ogromny strach zacisnął mu gardło, a wszystkie mięśnie stwardniały jak skała. Zupełnie zapomniał, że jest w bezpiecznym miejscu. Zanim zdążył cokolwiek pomyśleć, jego tylna łapka gwałtownie uderzyła w podnóżek zielonego fotela.

TUP!