W Remizie Strażackiej w Leśnej Polanie 🎵 panował wyjątkowy, ciepły nastrój. Tego dnia obchodzono Walentynki, które mieszkańcy nazywali Dniem Życzliwości. W powietrzu unosił się słodki zapach cynamonowych ciasteczek w kształcie serc, które Henio właśnie wyjmował z pieca 🎵.

Strażaczka Frania stała przed dużym lustrem w szatni. Do swojego granatowego munduru przypięła dużą, czerwoną kokardę 🎵. Wyglądała bardzo elegancko.

– Bycie strażaczką to poważna sprawa – powiedziała do swojego odbicia, poprawiając hełm. – Ale dzisiaj wszyscy są dla siebie mili, więc na pewno będzie to spokojny dzień.

Niestety, spokój nie trwał długo. Ciszę w remizie przerwał głośny dzwonek alarmowy 🎵. Czerwona lampa nad drzwiami zaczęła rytmicznie błyskać. Do sali wbiegł Szef Darek 🎵. Miał poważną minę, ale jego głos był jak zwykle opanowany.

– Drużyno, mamy wezwanie – ogłosił, wskazując na mapę miasteczka. – Listonosz Gołąb Gucio miał wypadek na Łące Stokrotek. Przez nieuwagę upuścił torbę z walentynkami do starej, nieczynnej studni. Mieszkańcy czekają na listy, a Gucio próbuje wejść do środka sam. To może być niebezpieczne 🎵.

Frania poczuła lekkie ukłucie w brzuchu 🎵. Studnia? To oznaczało ciemność i ciasne przestrzenie. Jej puszysty ogon, który jeszcze przed chwilą wesoło merdał, teraz znieruchomiał. Mimo to ruszyła biegiem do wozu 🎵. Basia, silna niedźwiedzica, już siedziała za kierownicą 🎵, a jeż Henio sprawdzał zapięcia węży 🎵 i lin.

Jechali szybko, a syrena na dachu wyła 🎵, ostrzegając inne zwierzęta, by zjechały z drogi. Kiedy dotarli na miejsce, zobaczyli Gołębia Gucia, który biegał nerwowo wokół 🎵 kamiennej studni, załamując skrzydła.

– Moja torba! Moja torba! – wołał zrozpaczony. – Tam jest tak głęboko i ciemno, a ja nie widzę w ciemnościach!

Frania podeszła do krawędzi studni i zajrzała do środka 🎵. Z głębi powiało chłodem i zapachem wilgotnej ziemi. Dno ginęło w całkowitym mroku. Frania wzdrygnęła się i cofnęła o krok. Bała się ciemności. Wyobraźnia podpowiadała jej, że w tym mroku mogą czaić się straszne rzeczy.

Szef Darek położył jej łapę na ramieniu.

– Franiu, to zadanie dla ciebie. Jesteś najzwinniejsza z nas wszystkich.

– Ale tam nic nie widać, szefie – szepnęła Frania, a jej uszy oklapły ze strachu. – Jest bardzo ciasno.